piątek, 27 lipca 2018

LW dzień 4- Lyon

22 lipca 2018, dzień czwarty.
Za nami Lyon.
Korzystając z wygodnego miejsca nocowania zdecydowaliśmy się na dojazd do miasta samochodem. Miła pani na recepcji proponowała wprawdzie pociag ale przeanalizowaliśmy za i przeciw:
- wygodny dojazd pociągiem ale dziś niedziela więc rzadko kursują;
- drogie parkingi w mieście ale koszt pociągu to 54 euro plus koszt za metro w komunikacj miejskiej;
- zakorkowane miasto, ale dziś niedziela więc może nie będzie najgorzej ?));
- i chyba najważniejszy argument, że (właśnie) jest niedziela więc sklepy zamykają o 14stej a my potrzebujemy coś na kolację.
Ostatecznie wyprawa samochodem była dobrą decyzją. Krzyś znalazł parking na obrzeżach miasta, dosłownie nad pierwszą stacją metra. Pomyśleliśmy trudno, zapłacimy za cały dzień ale wygodnie będziemy przemieszczać się metrem.
Pierwszy punkt to Muzeum Cywilizacji z przyległymi starożytnymi amfiteatrami - były dwa, większy i mniejszy.
Zanim tam jednak dotarliśmy, wychodząc z metra nie poszliśmy jak większość ludzi do kolejnych schodów jadących do góry, bo to pewnie do innej lini metra, tylko opuściliśmy stację metra i krętymi, bardzo stromymi uliczkami zawzięcie podążaliśmy do celu.
Pogoda iście wakacyjna, 29 stopni słońce pięknie oświetla stare mury miasta i nas przy okazji, z córką robimy urokliwe zdjęcia, wreszcie jest; wejscie do muzeum. Weszliśmy, kupiliśmy bilety, poprosiliśmy o elektronicznego przewodnika ale.....nagrania były w ośmiu językach tylko nie po polsku. Pomyślałam, że czy wezmę po francusku, czy p japońsku, to na jedno wyjdzie więc - będziemy czytać opisy pewnie będą po angielsku? Pewnie;) albo i nie;)))
Skłamałabym mówiąc, że nic nie było po angielsku ale umówmy się, jak dotąd przewodników po polsku nie ma wcale a informacje po angielsku to też raczej rzadkość. Generalnie we Francji mówimy po fancusku;)))








Wychodząc z muzeum, ponad nim zobaczyliśmy wieżę kościelną. Naszym zwyczajem - skoro jest kościół to trzeba tam zajrzeć;))) Wdrapaliśmy się kolejne kilka metrów stromego podejścia i naszym oczom ukazała się przepiękna Bazylika Notre-Dame de Fourviere. Wybudowana w XIX wieku z prywatnych funduszy jako znak triumfu chrześcijańskich wartości nad komuną gminy Lyon.







Jest równie wielka jak i piękna a w jej wnętrzach znajduje się krypta św. Józefa. Z jej tarasów roztacza się przepiękna panorama na miasto.



Myśląc o dalszym kierunku zwiedzania, między kaminiczkami zobaczyliśmy tłumek ludzi znikających pod ulicą. Okazało się, że można spokojnie i wygodnie zjechać kolejką do tej samej stacji metra, z której tak ambitnie wdrapywaliśmy się do góry. Cóż, na przyszłość będziemy wiedzieli;)))
Przejażdżka kolejką całkiem jak zjazd z naszej Gubałówki;)))
Kolejny punkt to Katedra św. Jana Chrzciciela z XII wieku. Trwający remont utrudniał dokładne zwiedzanie ale można było podziwiać zegar astronomiczny z XIV wieku i piękne witraże z Żywotem Jana Babtysty.




Następnie ze ścisłego centrum Starego Miasta, ciasnymi i zatłoczonymi uliczkami zmirzaliśmy nad rzekę by mostem przejść na drugą stronę miasta gdzie chcieliśmy zobaczyć Plac Bellecour z posągiem Ludwika XIV, który jest największym placem miasta Liony. Jest większy niż Plac Czerwony i jest to największy plac dla pieszych w Europie.

Ostatnim punktem był dworzec kolejowy, to hołd dla upodobań mojego męża;))



Po bardzo wyczerpującej wycieczce, dotarliśmy spowrotem do samochodu i wyjeżdżając z parkingu okazało się, że cały postój był za koszt zakupionego biletu na metro;)))- miła informacja;))
Dzisiejszy dzień, pełen strawy dla ducha, zamykamy skromną kolacją dla ciała. Pozamykane sklepy sprawiły, że jakimś przypadkiem znaleźliśmy otwartą jeszcze piekarnię. Jeszcze ciepłe bagietki z pozostałościami ze śniadania musiały nam wystarczyć. Na szczęście coś jedliśmy w mieście;))
Lyon to piękne miasto, dopiero teraz, wieczorem rozmawiając, o całym dniu i układając sobie wiedzę w głowie, mamy ochotę jeszcze tam trafić;)))


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz