20 lipca 2018
Kolejny dzień w podróży. Cały dzień jechaliśmy przez Niemcy. Najpierw jednak, wyjeżdzając z Lipska chcieliśmy zobaczyć Pomnik Bitwy Narodów. Ojejku, jejku ilo to betonu. Trzeba jednak przyznać, że wrażenie robi olbrzymie.
Z lipska ruszyliśmy w stronę Sttgardu. Celem było muzeum Mercedesa.
To, co tam zobaczyliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Wooow!!!!!!! To nie muzeum motoryzacji, to szczyt kunsztu sztuki, techniki i poczucia smaku.
Poza mnóstwem flagowych modeli Mercedesa można zapoznać się z historią Niemiec na tle przemian światowych. Wszystko zaaranżowane w wielopiętrowym betonowym budynku. Każde piętro poświęcone innemu przeznaczniu pojazdów.
Jesteśmy bardzo ciekawi świata i zwykle udaje nam się zobaczyć wyjątkowe miejsca dzięki wielkiemu szczęściu, tak było i tym razem. Cały dzień w podróży ciągnął się w nieskończoność. Martwiło nas, że wystawa, na której tak zależało szczególnie panom, będzie zamknięta o 18stej. Dojechaliśmy na miejsce o 17.10. Niby nie źle? Niby, bo ostatnich zwiedzających wpuszczli na godzinę przed zamknięciem. Wszyskie kasy były zamknięte. I co?- Miejsce zdaje się być tak ciekawe, że trzeba tu wrócić. Córka podeszła do kogoś z obsługi i zaczęła pytać o której otwierają i ile czasu trwa zwiedzanie...? Miły Niemiec, który na wstępie ze znudzoną miną zaznaczył, że nie mówi po angielsku, zapytał:
- A skąd właściwie jesteście?
- Z Polski, odpwiedziała Karolina z miną niewiniątka.
Niemiec popatrzył na zegarek, zajrzał pod kontuar i wyjął spod niego 4 wejściówki VIPowskie.
- Idźcie z tym do bramek, o tam pokazał palcem, bo widział, że kiepsko rozumiemy jego ojczystą mowę. Macie ponad pół godziny, później zamykamy.
Pobiegliśmy do wskazanego miejsca, później do futurystycznej windy, która zawiozła nas na najwyższe piętro ekspozycji.
Niecałe 40 minut, to czas najszybciej pokonanej powierzchni muzeum, w jakim byłam. Szkoda, bo miejsce warte jest zatrzymania na dłużej ale jak powiedział znajomy: "podróże kształcą kształconych". Narobiliśmy mnóstwo zdjęć, w domowym zaciszu, oglądając je będziemy musieli nadrobić wiedzę teoretyczną;)))
Niemcy to niesamowici ludzie. Są bardzo "pod linijkę";))) Zamknięcie o 18stej oznacza, że o tej porze gasną światła i wyłączają się wszystkie automaty. Wszystkie!!!! Włącznie z tymi na parkingu by zapłacić i wyjechać samochodem.
Okazało się, że zanim niespiesznie zwiedzający opuścili gmach główny, żeby nie było nie byliśmy sami, na parkingu przy automacie parkingowym zebrał się spory tłumek. Miła pani z obsługi mocno tłumaczyła się, że to nie jej wina, że bramki już nie działają, że awaria systemu....
Nie wiele rozumieliśmy ale robiąc minę równie zdziwioną co oburzoną czekaliśmy na rozwój wydarzeń. W końcu wszyscy zostaliśmy poproszeni o rozejście się i odjechanie a pani każdemu zwolni wyjazd.
Tym sposobem, szczęściem wariata zaoszczędziliśmy po 8 euro za osobę za bilety do muzeum i co najmniej 3 euro za pstuj na "płatnym" parkingu;)))
Teraz jesteśmy na Campingu w Tubingen; w malowniczym miasteczku uniwersyteckim gdzie 1/4 mieszkańców to studenci;)))








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz