piątek, 17 sierpnia 2018

LW dzień 6- Nicea, Cann

LW dzień 6
24 lipca 2018
Jest 19.30 a my już po kolacji, wygodnie opadamy w fotelach i planujemy jutrzejszy dzień;)
Dziś byliśmy w ...... ale od początku;)
Rano, campingowy autobus zawiózł nas do centrum miasteczka, w którym nocujemy. Tam odnaleźliśmy podmiejską kolejkę i kupiliśmy sobie bilety na cały dzień (36 euro za 4 osoby). Okazało się, że bez długiego czekania i problemów dojechaliśmy nią do centrum Nicei.



Wszystkie tu miasta i miasteczka wydzierają powierzchnię górom dlatego zabudowania stawiane są tarasowo. Nie mam pojęcia, jak to możliwe ale większość okien ma widok na morze;))
Nicea to piąte co do wielkości miasto Francji, to nadmorski kurort. Główną aleją handlową Jean Medecin










przeszliśmy do Placu Massena, który jest wielką szachownicą ułożoną z setek białych i czarnych płytek. Jego głównym punktem jest Fontanna Słońca z posągiem nagiego Apolla.



Równie ciekawą ozdobą placu są figury nagich mężczyzn umieszczone na słupach symbolizujące 7 kontynentów. Nocą te rzeźby spełniają funkcję latarni tworząc (podobno)  spektakularne wrażenie. Tuż przy Fontanie Słońca jest plac zabaw dla dzieci, na którym wszystkie zjeżdżalnie i huśtawki przypominają morskie zwierzęta.





Najsłynniejszą ulicą Nicei jest Promenada Anglików biegnąca równolegle do linii morza.







Poszliśmy nią w stronę Starego Miasta. Tam główną atrakcję jest Targ Cours Saleya. Od kilkuset lat, w poniedziałki, odbywa się tam targ staroci, w pozostałe dni sprzedaje się tam kwiaty, owice i warzywa. Pomiędzy tym asortymentem można wypatrzeć artystę malującego piękną akwarelkę albo kupić sobie jakiś drobiazg prowansalski.













Pomiędzy kolorowymi uliczkami błądziliśmy swobodnie, by kierować się spowrotem w stronę dworca kolejowego. Kolejną stacją było Cann.










Niewielkie miasteczko znane prawie wyłącznie z festiwalu filmowego. Odnaleźliśmy słynny dywan, zrobiliśmy kilka zdjęć, wnikliwie poczytaliśmy autografy zamurowane w Alei Gwiazd




 i podziwialiśmy płynące przepychem ulice i sklepy;)))










Wróciwszy do naszego miasteczka zrobiliśmy drobne zakupy i czekajac na autobus wiozący nas na camping, było jeszcze trochę czasu na.....- Karolina i Krzyś nie odmówili sobie kąpieli w morzu na Lazurowym Wybrzeżu;)))) woda piękna, ciepła, otoczenie dekadenckie;))))




Dzisiejszy dzień kończymy powtarzając sobie liczebniki po angielsku i fancusku;)) Bingo to tutaj sport niemalże narodowy;))