poniedziałek, 20 marca 2017

Dzień Świętego Patryka

Babcia mojego męża mawiała, że gdy była dzieckiem dni dłużyły się a czas od lata do lata wlókł się przeokrutnie. Im stawała się dojrzalsza, tym czas przyspieszał a dni stawały się coraz krótsze. Nie chcę rozważać tych słów przez własne doświadczenia, bo jakoś w ostatnich tygodniach czuję się, jakbym zjeżdżała na rolkach z całkiem stromej góry😊. Myślę, że w ogóle jakość i tępo życia bardzo się zmieniły. Jest może bardziej kolorowo ale i te kolory trzeba szybciej i rozważniej łapać😊. Kiedy ja byłam w wieku moich dzieci to chyba jedynym, takim świętem do celebrowania, był 1 Maja. Wtedy w pochodach maszerowało się, uśmiechało do wszystkich a cały świat wydawał się taki odświętny i kolorowy. Tak bynajmniej to pamiętam; słodko i euforycznie. Może mało to historycznie prawdziwe ale miałam szczęśliwe dzieciństwo więc i moje wspomnienia są wyidealizowane. Mam również świadomość, że to były bardzo siermiężne czasy z gerberami i goździkami a co najdziwniejsze dla dzisiejszej młodzieży, bez walentynek i obchodów dnia Świętego Patryka😊.Wtedy czas spędzało się z piłką na podwórku, grało w podchody lub spotykało na trzepaku. – Och, te trzepaki; ile one sekretów słyszały😊

 Odkąd świat zaczął maleć a granice się zacierać, zaczęliśmy przejmować od innych krajów różne zwyczaje. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego, bo każda okazja jest dobra by miło spędzić czas a w miłym towarzystwie, miło się ziewa😊. Tym razem jednak nie będzie o ziewaniu.

Czy pisałam w poprzednich wpisach, że będzie wieczór celtycki w Pruszkowie? I czy uprzedzałam, że warto tam być, bo będzie fajnie? – Było cuu-doo-wnie😊

i zaczyna być mi głupio, że właściwie zawsze chwalę tamtejsze wizyty. Tym razem pominę więc ogólne walory lokalu, którego konsekwencja prowadzenia coraz bardziej zasługuje na uznanie. Brawo dla właścicieli.  W tzw. kręgach coraz głośniej mówi się, że tam zwyczajnie wypada bywać. www.ucieranietresci.pl

Ponieważ w tym roku Dzień Świętego Patryka wypadał w piątek, właściciele dla wygody uczestników, zabawę z tej okazji, przenieśli na sobotę. Pomysłem na wieczór była „eachtra” czyli multimedialny projekt sceniczny składający się z muzyki, tańca, animacji i narracji. Połączenie zespołu grającego muzykę celtycką – Jig Real Maniacs, formacji tańca irlandzkiego – Ellorien oraz Visual Jokeya- narratora przedstawienia.

Bardzo chcieliśmy uczestniczyć w tym wieczorze. Ponieważ tak się składa, że 19 marca są urodziny mojej przyjaciółki, namówiłam jubilatkę by zaprosiła wszystkich swoich gości do lokalu; -będzie miała załatwione jedzenie, picie, muzykę i tańce😊.
W cenie biletu, na początek był drink; piwo lub whiskey. Następnie podano zupę i drugie danie. Kiedy byliśmy najedzeni i napici przy instrumentach zaczęli gromadzić się członkowie zespołu. Pierwsza wyszła skrzypaczka. Wysoka bardzo szczupła dziewczyna, w krótkiej spódniczce w kratę. Przez cały czas przyciągała spojrzenia większej części widowni😊.

 
 

 
Utwory grane przez zespół muzyczny były przeplatane występami tanecznymi. Po kilku,  grzecznie wysłuchanych z miejsc przez publiczność, jedna z kobiet wyszła na środek sali i zaczęła tańczyć.  W dodatku trzeba przyznać, że całkiem sprawnie, jakby skoczne kroczki nie były jej całkiem obce.

 


 Jakie było zdziwienie lidera muzyków..? Wyjąknął tylko, że:
-Wprawdzie jesteśmy przyzwyczajeni do konwencji teatralnej ale jeśli państwo chcecie, to oczywiście możecie tańczyć. Proszę jednak opuszczać scenę podczas występów solistek”.
W konsekwencji szybko cały parkiet się zaludnił. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że widzowie chyba lepiej się bawili, niż przewidzieli to artyści i sama nie wiem, czy „pruszkowskie towarzystwo” okazało się kulturalnymi ignorantami, czy to raczej dowód na to, że do „kredek” przychodzą ludzie z dużym dystansem do siebie i wielką ochotą na dobrą zabawę?
Co do dystansu, to chyba tylko wspomnianemu liderowi go zabrakło. I to właściwie był jedyny minus wydarzenia.
Podczas przerwy w występach, poprawiał coś przy oświetleniu. My i sąsiedni stolik, przy którym zupełnie zbiegiem okoliczności posadzono naszych najbliższych przyjaciół z Komorowa:) grzecznie rozmawialiśmy na swoich miejscach komentując, jak bardzo nam się podoba. Nagle, na wysokości naszych oczu zobaczyliśmy....torebkę - po co właściwie szkotom torebka noszona na biodrach?
To wystarczyło naszej szalonej koleżance żeby poruszyć spódnicą owego jegomościa, że niby chce się przekonać, że pod kiltem nie ma bielizny.
Może Agata jest szalona ale z pewnością nie brakuje jej taktu i klasy, która nie pozwoliłaby jej posunęłaby się tak daleko. Z resztą, kobieta chciałaby zaryzykować taki widok, ponad nieogolonymi nogami w białych skarpetkach?? - Ten pan tego nie wyczuł. Wypalił tylko opryskliwie - "To było bardzo nierozważne, jak Pani śmiała?!"
Jedno zdanie i czar umizgującego artysty łaszącego się do publiczności prysł. Szkoda bo sytuacja nie była warta aż takiej reakcji. Na szczęście trafiło na inteligentnych:) ludzi i szybko "rozmasowaliśmy to po kościach":))


A dziś pierwszy dzień astronomicznej wiosny. To tzw. równonoc, czyli od dziś dni będą coraz dłuższe a nocy będzie ubywać. Wreszcie koniec z porannym wstawaniem po ciemku.
To również  Międzynarodowy Dzień Szczęścia.

- Więc, wiele szczęścia Wam życzę😊

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz