Odkąd świat zaczął maleć a granice się
zacierać, zaczęliśmy przejmować od innych krajów różne zwyczaje. Moim zdaniem
nie ma w tym nic złego, bo każda okazja jest dobra by miło spędzić czas a w
miłym towarzystwie, miło się ziewa😊.
Tym razem jednak nie będzie o ziewaniu.
Czy
pisałam w poprzednich wpisach, że będzie wieczór celtycki w Pruszkowie? I czy
uprzedzałam, że warto tam być, bo będzie fajnie? – Było cuu-doo-wnie😊
i zaczyna być mi
głupio, że właściwie zawsze chwalę tamtejsze wizyty. Tym razem pominę więc
ogólne walory lokalu, którego konsekwencja prowadzenia coraz bardziej zasługuje
na uznanie. Brawo dla właścicieli. W tzw. kręgach coraz głośniej mówi się, że tam zwyczajnie wypada
bywać. www.ucieranietresci.pl
Ponieważ w tym roku Dzień Świętego
Patryka wypadał w piątek, właściciele dla wygody uczestników, zabawę z tej
okazji, przenieśli na sobotę. Pomysłem na wieczór była „eachtra” czyli
multimedialny projekt sceniczny składający się z muzyki, tańca, animacji i
narracji. Połączenie zespołu grającego muzykę celtycką – Jig Real Maniacs, formacji
tańca irlandzkiego – Ellorien oraz Visual Jokeya- narratora przedstawienia.
Bardzo chcieliśmy uczestniczyć w tym
wieczorze. Ponieważ tak się składa, że 19 marca są urodziny mojej przyjaciółki,
namówiłam jubilatkę by zaprosiła wszystkich swoich gości do lokalu; -będzie
miała załatwione jedzenie, picie, muzykę i tańce😊.
W cenie biletu, na początek był
drink; piwo lub whiskey. Następnie podano zupę i drugie danie. Kiedy byliśmy
najedzeni i napici przy instrumentach zaczęli gromadzić się członkowie zespołu.
Pierwsza wyszła skrzypaczka. Wysoka bardzo szczupła dziewczyna, w krótkiej
spódniczce w kratę. Przez cały czas przyciągała spojrzenia większej części
widowni😊.
-Wprawdzie jesteśmy przyzwyczajeni do
konwencji teatralnej ale jeśli państwo chcecie, to oczywiście możecie tańczyć.
Proszę jednak opuszczać scenę podczas występów solistek”.
W konsekwencji szybko cały parkiet
się zaludnił. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że widzowie chyba lepiej
się bawili, niż przewidzieli to artyści i sama nie wiem, czy „pruszkowskie
towarzystwo” okazało się kulturalnymi ignorantami, czy to raczej dowód na to,
że do „kredek” przychodzą ludzie z dużym dystansem do siebie i wielką ochotą na
dobrą zabawę?Co do dystansu, to chyba tylko wspomnianemu liderowi go zabrakło. I to właściwie był jedyny minus wydarzenia.
Podczas przerwy w występach, poprawiał coś przy oświetleniu. My i sąsiedni stolik, przy którym zupełnie zbiegiem okoliczności posadzono naszych najbliższych przyjaciół z Komorowa:) grzecznie rozmawialiśmy na swoich miejscach komentując, jak bardzo nam się podoba. Nagle, na wysokości naszych oczu zobaczyliśmy....torebkę - po co właściwie szkotom torebka noszona na biodrach?
To wystarczyło naszej szalonej koleżance żeby poruszyć spódnicą owego jegomościa, że niby chce się przekonać, że pod kiltem nie ma bielizny.
Może Agata jest szalona ale z pewnością nie brakuje jej taktu i klasy, która nie pozwoliłaby jej posunęłaby się tak daleko. Z resztą, kobieta chciałaby zaryzykować taki widok, ponad nieogolonymi nogami w białych skarpetkach?? - Ten pan tego nie wyczuł. Wypalił tylko opryskliwie - "To było bardzo nierozważne, jak Pani śmiała?!"
Jedno zdanie i czar umizgującego artysty łaszącego się do publiczności prysł. Szkoda bo sytuacja nie była warta aż takiej reakcji. Na szczęście trafiło na inteligentnych:) ludzi i szybko "rozmasowaliśmy to po kościach":))
A dziś pierwszy dzień astronomicznej
wiosny. To tzw. równonoc, czyli od dziś dni będą coraz dłuższe a nocy będzie
ubywać. Wreszcie koniec z porannym wstawaniem po ciemku.
To również Międzynarodowy
Dzień Szczęścia.
- Więc, wiele szczęścia Wam życzę😊




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz